sobota, 4 czerwca 2016

Rozdział Pierwszy

1.

Nazywam się Olivia Rossi. Mieszkam z moimi rodzicami i starszym rodzeństwem na obrzeżach wspaniałego miasta jakim jest Paryż. Zamieszkujemy w dużym, a zarazem starym domku, lecz mi osobiście się on podoba, dla mnie ma w sobie coś pięknego i tajemniczego, ma w sobie to coś.  Nasze osiedle jest stosunkowo stare, więc nie mieszka tu wiele rodzin. Większość osób przeprowadziła się do nowocześniejszych dzielnic Paryża. Za to jest tu cicho, spokojnie i panuje przyjemna, rodzinna atmosfera. Niewielki dystans dzieli nasze osiedle od rzeki zwanej Sekwaną. Można tam spędzić miło czas zarówno z kimś jak i w samotności. Choć do centrum miasta i niektórych jego miejsc mam dosyć daleko to nie narzekam, ponieważ lubię swój dom, rodzinę, a także sąsiadów, z którymi jestem dosyć blisko. Można powiedzieć, że każdy z nich miał jakiś udział w moim wychowaniu. W centrum miasta można znaleźć duży, dosyć sławny hotel, którym zarządzają moi rodzice, z których jestem naprawdę dumna. Mimo że często nie ma ich w domu, cieszę się że to właśnie oni są moimi rodzicami i nigdy nie chciałam, żeby było inaczej. Już od dziecka byłam przyzwyczajona do zajmowania się domem przez pracę moich rodziców, a także przez moje starsze rodzeństwo, które nie radziło sobie samodzielnie. Jestem zadowolona, że w jakiś sposób mogę im pomóc i jestem również dumna ze swoich własnych umiejętności kucharskich. Mam trzech starszych braci, którzy wyjechali za granicę, aby zdobyć wykształcenie oraz samodzielność, która przejawia się w osobnym, samotnym mieszkaniu, a także zarabianiu pieniędzy na własną rękę. Opisując ich bliżej mogę powiedzieć, że dzięki nim każdy dzień był wyjątkowy i nigdy się nie nudziłam. Są bardzo pomysłowi, mili i opiekuńczy w stosunku do mnie. Łączy ich wiele podobieństw, nie tylko w wyglądzie, ale zarazem każdy z nich jest inny, niepowtarzalny. Nie wyobrażam sobie bycia jedynaczką. Nie mogę zapomnieć o naszym wiernym druhu, kochanym psie imieniem Rolf! Jest wspaniałym i energicznym towarzyszem, dzięki niemu jestem w takiej dobrej formie. Jest z nami od 5 lat. W domu najczęściej jestem sama, często wtedy zatapiam się w ciemnościach, marzeniach oraz moim, własnym świecie. Lecz zawsze mogę liczyć na moją najlepszą przyjaciółkę Vivi. Jest nieco zwariowaną dziewczyną, ale w pozytywnym sensie, ponieważ dodaje jej to uroku, a ja wprost ją uwielbiam. Zawsze jest przy mnie, gdy tego potrzebuję, a także w normalnej codzienności.
Tego wiosennego wieczoru siedziałam w wygodnym fotelu, w salonie i rozwiązywałam zadanie domowe z języka francuskiego. Nie jest to mój ulubiony przedmiot w szkole ze względu na nauczycielkę, ale jest to piękny język i z przyjemnością uczę się go samodzielnie. Nagle, w ciszy przerywanej jedynie tykaniem zegara, usłyszałam melodię , która dochodziła z mojego telefonu, który znajdował się na piętrze w moim pokoju, więc jak najszybciej pobiegłam go odebrać. Biegnąc, o mało nie potknęłam się na schodach, lecz udało mi się utrzymać równowagę dzięki moim dość zwinnym nogom.
- Tak, słucham?! – powiedziałam do słuchawki, gdy starałam się złapać oddech.
- Hej, Liv! Coś ty taka formalna? – z lekkim rozbawieniem odpowiedziała Vivi.
- Wybacz, nie zdążyłam zobaczyć co jest napisane na ekranie. Co jest? Coś się stało? -  odparłam wciąż nieco dysząc, usłyszałam jak chichocze słysząc moją odpowiedź.
-Liv, co ty maraton przebiegłaś? - zapytała śmiejąc się głośno. -  Tak, stało się! I to dużo! Po szkole poznałam cudownego przystojniaka! Ach! Te jego oczy... Ale ty jak zwykle musiałaś iść od razu do domu i nie miałam jak Ci go przedstawić!
- Uwierz, że tak się właśnie czuję. - odparłam cicho chichocząc. - Przepraszam, ale wiesz przecież, że nie najlepiej sobie radzę z takimi sytuacjami. – przewróciłam oczami. Ach, ta Vivi i jej pomysły. Tak naprawdę to ich nienawidzę, ale nie powiem jej tego, bo strzeli focha do końca życia, a tego bym nie chciała.
 - Tak, tak, wiem, w końcu zawsze mi o tym przypominasz. Przechodząc do sedna sprawy, mogę dziś wpaść do Ciebie ? – rzekła z proszącą nutką w głosie.
- Jeśli obiecasz, że nie będziesz mi przeszkadzać w odrabianiu lekcji to tak. – zawsze jak u mnie była, zaczynała temat o facetach i przez to nigdy nie mogłam się na niczym skupić. Rozmowa z Vivi zawsze odwraca moją uwagę od wszystkiego.
- Obiecuję! Wypożyczyłam nowy film, więc będę w ciszy oglądać. Ma bardzo wiele pozytywnych recenzji, dlatego jestem nim bardzo zaciekawiona. Za jakieś 10 minut będę u ciebie . Kupić ci coś po drodze?
- To dobra wiadomość. Jak już pytasz to kup jakieś chipsy i coś zimnego do picia. To do zobaczenia.
- Dobrze! Pa! - powiedziała radośnie Vivian i się rozłączyła.
Wróciłam do salonu, aby kontynuować przerwane zajęcie. Tym razem wzięłam ze sobą telefon, żeby nie powtórzyła się poprzednia sytuacja. Nadal robiłam zadanie z francuskiego, aż usłyszałam, że drzwi się otwierają. Do pokoju wpadła Vivi z radosnym okrzykiem.
- Witam! Tu twoja najlepsza przyjaciółka! A któż by inny? - zaśmiała się i kontynuowała. - Przyszłam, aby dotrzymać Pani towarzystwa.
Z wielkim uśmiechem na twarzy, ukłoniła się teatralnie, a następnie podeszła do mnie, dała całusa w czoło i usiadła na kanapie przed telewizorem. Zakupy rozstawiła na stoliku i spojrzała na mnie z zadowoleniem.
- Dziękuję, że przyszłaś. Zostało mi jedno zadanie, więc może poczekasz z tym filmem na mnie? - zapytałam odwzajemniając uśmiech.
- Oczywiście, że zaczekam! Ty rób szybciutko to zadanie, a ja wszystko przygotuję, szklanki itp. - odparła i zniknęła w drzwiach kuchni.
Jak zawsze czuje się jakby była u siebie w domu. Uśmiechnęłam się delikatnie i zabrałam za ostatnie zadanie. 10 minut później już wszystko było gotowe, a ja wraz z Vivi siedziałam na kanapie i oglądałam film, zajadając się chipsami, a także kanapeczkami mojej przyjaciółki, jej jedyną udaną rzeczą przygotowaną w kuchni. Muszę przyznać, że nikt nie robi lepszych kanapek od niej, widać że zdobyła to w zamian za umiejętność gotowania. Wypożyczony przez Vivi film opowiadał o Japonii, jej bogatej kulturze, a także samurajach. Był bardzo wciągający i nie mogłam oderwać wzroku od ekranu. Z każdą chwilą chciałam wiedzieć więcej i więcej, więc gdy film już się skończył poczułam się zawiedziona.
- Liv muszę przyznać, że to było cudowne! Nigdy bym się nie spodziewała, że samurajowie mogą być tak przystojni!
Muszę przyznać jej rację, gdybym mogła, też chciałabym poznać samuraja i nauczyć się języka japońskiego. Jednak wiem, że już tych czasów nie ma i nigdy żadnego nie poznam. Niestety takie jest życie. Kiedyś wszystko przeminie. Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam.
-Vivi, musisz częściej takie filmy wypożyczać zamiast komedii romantycznych, które zawsze wybierasz.
- Ooo i tu ci przyznam po części rację! Lecz tylko po części! Chętnie popatrzę sobie na takich przystojniaków, ale nigdy nie zrezygnuję z komedii romantycznych! - odpowiedziała energicznie. Spojrzałyśmy na siebie i roześmiałyśmy się głośno. Później rozmawiałyśmy jeszcze o filmie przez chwilę zanim Vivi zmieniła temat. Gdy powoli zapadał zmrok, ale jeszcze nie było za późno, poszłyśmy na spacer z Rolfem. Po powrocie zjadłyśmy kolację i gdy już byłyśmy w piżamach, mojej przyjaciółce nie zamykały się usta, więc szybko powiedziałam.
- Dobra, czas spać Vivi.
Kiedy leżałyśmy już w łóżku, powiedziałyśmy sobie nawzajem dobranoc. Vivian zasnęła chwilę po tym, a ja jeszcze przez jakiś czas rozmyślałam nad filmem, aż w końcu zapadłam w głęboki sen. Nawet we śnie nie opuścili mnie samuraje i ich przygody. Następnego dnia wstałyśmy wcześnie rano, po zjedzeniu śniadania, ruszyłyśmy do szkoły. Lekcje dosyć szybko zleciały przynajmniej dla mnie. Na szczęście to już piątek, jedyny problem w tym, że znowu muszę się ukradkiem wykradać ze szkoły, aby nie złapała mnie Vivian. Znowu chciała mi przedstawić jakiegoś chłopaka, mimo że już wiele razy jej powtarzałam, że nie musi tego robić. Udało mi się skutecznie przemknąć przez tylną bramę i już byłam w drodze do domu. Gdy szłam ulicą, ze słuchawkami na uszach słuchając ulubionej muzyki, znowu przypomniałam sobie wczorajszy film, tak rozmyślając o mało nie wpadłam na drzwi biblioteki. Zaskoczona i zażenowana swoim rozkojarzeniem, próbowałam wyglądać naturalnie, więc weszłam do środka. Nagle pomyślałam, że poszukam jakichś książek o samurajach i Japonii, w końcu ten film nie daje mi spokoju. Wypożyczyłam trzy książki o samurajach, dwie o kulturze Kraju Kwitnącej Wiśni i jedną o jego historii. Moja torba stała się niemiłosiernie ciężka i niemożliwym było niesienie jej na ramieniu, więc wzięłam ją w ręce. Mimo tej niedogodności jakoś doszłam do domu. Resztę dnia spędziłam na studiowaniu moich nabytków. Bardzo mnie wciągnęły, nie zważając na nic, całkowicie się im poświęciłam. Wieczorem, gdy niebo już powoli ciemniało, Rolf przyszedł do mnie i przyniósł ze sobą smycz. Rozciągnęłam się nieco i byłam mu wdzięczna, że mnie oderwał od tej lektury, bo nawet nie zauważyłam upływającego czasu. Pogłaskałam go i przytuliłam mocno. Następnie wyszłam z nim na spacer nad rzekę. Sekwana wygląda przepięknie podczas zachodu słońca. Wzięłam ze sobą ulubioną piłkę Rolfa, więc zaczęłam nią rzucać, ponieważ był on mistrzem w jej łapaniu i przynoszeniu. Mimo tego, że byłam zajęta, dalej myślałam o samurajach, Japonii, historii tego pięknego kraju i jego kulturze. Gdy już skończyliśmy się bawić, zauważyłam, że już całkowicie się ściemniło i na ścieżce dla pieszych, która znajdowała się nieopodal, powoli zapalały się bladym światłem latarnie. Wypadałoby już wrócić. Zaczęłam się zbierać do drogi powrotnej, gdy nagle zobaczyłam blask bijący od płynącej spokojnie wody. Zwróciłam się w tamtą stronę i podeszłam bliżej brzegu, zaczęłam się wpatrywać w to tajemnicze światło. Zastanawiałam się nad jego źródłem, gdy nagle usłyszałam jakiś głos, męski głos, a po chwili głośny plusk wody, a widziałam jedynie cień. Zanim się spostrzegłam blask zgasł, a na wodzie unosił się mężczyzna.
- Rolf! - krzyknęłam, a pies wskoczył do wody i już płynął na pomoc tajemniczemu przybyszowi.


Rolf
C. D. N~.

2 komentarze:

  1. Czekam na więcej !
    Kim jest Nawa ? Dlaczego jest ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NaWa to moja najlepsza przyjaciółka. Wpadłyśmy na pomysł prowadzenia wspólnego bloga i oto jest. :D ~Kuro Lady <3

      Usuń